Aktualności

Wiecznie młody Zbigniew Namysłowski

Namyslowski_Zbigniew

Płyta „Polish Jazz – YES!” wydana w serii Polish Jazz została oznaczona numerem 77. Przypadek sprawił, że w roku jej wydania Zbigniew Namysłowski obchodził 77. rocznicę urodzin. Nic jednak nie wskazuje na to, by wiek miał go spowolnić.

Jazz Top w Blue Note // Zakończenie Sezonu Jazzowego
ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI QUINTET
24.06.2017, godz. 20.00

Zbigniew Namysłowski urodził się 9 września 1939 r. pod Warszawą. Pytany o zbieżność daty jego narodzin z wybuchem drugiej wojny światowej odpowiada:

– Wybuchła wojna, a ja się urodziłem pod bombami. Rodzice z babcią wyjeżdżali z Warszawy do Wilna. W pociągu, który był przez Niemców ostrzelany, gdzieś w okolicach Mińska, mama poczuła bóle porodowe. I gdzieś tam na trasie przyszedłem na świat. Mogę powiedzieć, że urodziłem się w pociągu. Dla mnie wtedy było to raczej obojętne doświadczenie, ale może wtedy zrodził się też mój apetyt na życie.

W czasie wojny stracił oboje rodziców. Mamę wywieziono do Stuthoffu, gdzie zmarła. Ojca zabrano do więzienia w Wilnie, z którego już nigdy nie wrócił. Wychowywała go babcia Julia Żeromska.

To za jej sprawą, w dość nietypowych warunkach, odbył się pierwszy muzyczny test Zbigniewa. Pewnego razu w szatni filharmonii Julia poprosiła zaznajomionego profesora, by sprawdził, czy jej sześcioletni wówczas wnuczek nadaje się na muzyka. Test wypadł pomyślnie, a Zbigniew został przez babcię wysłany do szkoły muzycznej. Twierdzi jednak, że gdyby nie jazz, nie związałby się z graniem na stałe.

– Ja strasznie byłem napalony na granie jazzu po pierwszym festiwalu Sopockim, w którym brałem udział jako widz i to taki nielegalny – opowiadał Zbigniew Namysłowski w wywiadzie – Wdrapywaliśmy się na okienko w pawilonie, którego już nie ma, żeby oglądać co tam się dzieje na scenie. I to mnie tak zmobilizowało, że w czasie wakacji, jeszcze w tym samym roku, zacząłem uczyć się na puzonie – sam.

To, co pociąga go w jazzie najbardziej, to możliwość improwizowania – swoboda i wolność. Brakowało mu tego w muzyce klasycznej, w której czuł się jedynie jak odtwórca cudzego materiału. Dopiero w jazzie poczuł, że może robić dokładnie to, na co ma w danej chwili ochotę.

O Namysłowskim mówi się jako o pierwszym polskim jazzmanie, który nagrał płytę za granicą. Sam muzyk prostuje to sformułowanie, podkreślając, że nie była to płyta solowa, a zatem był jedynie członkiem pierwszego kwartetu, któremu się to udało.

„Lola” trafiła do sprzedaży w 1964 roku. Sukces ten poprzedził występ zespołu na Jazz Jambore oraz wielokrotne koncerty w Anglii. Wtedy właśnie zgłosił się do nich menager z wytwórni Decca.

– To była ta sama wytwórnia, która nagrywała The Rolling Stones – opowiada Namysłowski. – I mieliśmy zdjęcie na okładce zrobione przez tego samego fotografa, który fotografował The Rolling Stones. Zresztą zdjęcie bardzo podobne, w sweterkach. To była okładka na ich pierwszą płytę. I my w takich samych sweterkach od Marks&Spencer, tylko każdy w innym kolorze.

Od tego czasu Namysłowski nagrał ponad 30 płyt autorskich. Albumy „Winobranie” i „Kujaviak Goes Funky” zostały uznane za płyty wszechczasów w polskim jazzie. Jest kompozytorem wielu utworów inspirowanych folklorem. Piątawka, Siódmawka, Zabłąkana Owiecka, 1.2.3.4…, W to mi graj, Bop-berek – to tylko niektóre z nich.

– Górale swingują i czują bluesa – podkreśla Namysłowski. Uważa też, że są bardzo istotne, wspólne dla ich muzyki i jazzu elementy – Każdy, kto wie co znaczy „blue note” w jazzie, może z łatwością doszukać się tego w muzyce góralskiej.

Na pytanie, czy czuje się spełnionym artystą, czy jest szczęśliwy, że jest muzykiem jazzowym, Namysłowski odpowiada:

– To są dwie różne rzeczy. Oczywiście, że jestem szczęśliwy, że jestem muzykiem jazzowym, nie zamieniłbym tego zajęcia na żaden inny zawód. Jazz to jest niebywała możliwość twórczego rozwoju, swobody, możliwość wyboru stylu, improwizowanie, szansa wyżycia się, to daje radość i satysfakcję. Sądzę, że większość jazzmanów jest tego samego zdania. Natomiast czy ja się czuję spełniony? – zastanawia się. – Wciąż chyba czekam na coś jeszcze. Odczuwam niedosyt wydarzeń w moim życiu, zdecydowany niedosyt.